Felietony


Promocja ryb, czyli berło RP dla Haralda V króla Norwegii

01/01/2013

Często zdarza się słyszeć głosy rozgoryczenia rybaków, że ktoś "bezkarnie" importuje do Polski ryby psując nam krajowy rynek karpia. A to przywożą za pół darmo jakieś badziewie z Azji, a to łososie po "dumpingowych" cenach, a to jakieś wynalazki, które stają się wśród konsumentów sezonowym hitem….


Poddając się tym nastrojom, ja również patrzyłem nieprzychylnym okiem na patroszonego łososia, którego nasze sieci handlowe sprzedawały kilka dni przed Bożym Narodzeniem 2011 np. w cenie 9,99 zł/kg. Skutek? W tym samym czasie wokół zbiorników z żywymi karpiami tłoku raczej nie było.


Z czasem doszedłem jednak do wniosku, że zamiast tracić energię na bezużyteczne złorzeczenie, może warto przyjrzeć się mechanizmom, które stoją za sukcesami marketingowymi skandynawskich produktów rybnych? Gdy się nad tym głębiej zastanowić, jest ich całkiem sporo.


Po pierwsze, łosoś jest kojarzony z rybą dla wyższych sfer ze względu na właściwości samego mięsa, jak i swoich doskonałych cech dla przetwórstwa.


Po drugie, doskonalenie metod chowu w połączeniu z masowością produkcji tego gatunku ( ponad milion ton) już nie tylko w Norwegii, ale też w Szkocji, Chile, na Wyspach Owczych, spowodowały obniżkę cen gotowego produktu.


Po trzecie, z uwagi na ogromny potencjał polskiego przemysłu rybnego, łosoś, który jest masowo sprowadzany, przetwarzany (głównie wędzony), stał się surowcem, dzięki któremu funkcjonują nowoczesne "fabryki rybne", które zatrudniają wielokrotnie więcej pracowników niż hodowcy karpia i pstrąga razem wzięci. Ostatni przykład – w Grudziądzu kosztem 50 mln zł powstaje zakład firmy Limito o powierzchni 6800 m2 , gdzie będzie się przetwarzało rocznie 10 tys. ton łososia (1/3 całej produkcji polskiego karpia i pstrąga!). Konkluzja – dzięki działalności gospodarczej na taką skalę, przetwórstwo łososia w Polsce zyskuje w naturalny sposób przychylność samorządów lokalnych i mediów.


Po czwarte i wcale nie najmniej ważne, sprzedaż łososia w Polsce i nie tylko u nas, jest wspierane przez najwyższe władze Norwegii i budżet tego kraju. Przykład z ostatnich dni (cytat z www.amb-norwegia.pl): "Jego Królewska Mość Harald V Król Norwegii i Jej Królewska Mość Królowa Norwegii Sonja odbyli w terminie 9 - 11 maja br. wizytę w Polsce. Wizyta państwowa, na zaproszenie Prezydenta Bronisława Komorowskiego, miała na celu podkreślenie doskonałych stosunków dwustronnych między Polską a Norwegią. I dalej "…Ich Królewskim Mościom towarzyszyli Minister Obrony, pan Espen Barth Eide oraz Minister Rybołówstwa i Spraw Wybrzeża, pani Lisbeth Berg-Hansen. Oficjalnej delegacji towarzyszyła także duża grupa przedstawicieli norweskiego biznesu w Polsce. W czwartek Jego Królewska Mość Król Harald V i Prezydent RP Bronisław Komorowski wzięli udział w otwarciu konferencji "Poland – Norway Partnership Conference", której towarzyszyło pięć równoległych seminariów nt. współpracy w zakresie obronności, współczesnego życia zawodowego, wymiany kulturalnej, rozwoju "zielonych" technologii oraz turystyki. Dzień zakończył się koncertem w Operze Narodowej i przyjęciem, na którym były serwowane norweskie owoce morza."


Proszę zwrócić uwagę, że wszystko jest tu nieprzypadkowe, przemyślane, celowe. Można by te przykłady uznać co prawda wyłącznie za normalną realizację protokołów dyplomatycznych, ale dokładniejsze przyjrzenie się programowi wizyty Ich Mości skłaniać jednak musi nas rybaków do zgoła innych wniosków, które budzą i szacunek, i … lekką zazdrość.


Zostałem zaproszony przez Ambasadę Norwegii do pełnienia obowiązków gospodarza podczas wizyty Ich Wysokości na konkursie kulinarnym ŁOSOŚ NORWESKI W POLSKIEJ KUCHNI. Organizatorem konkursu była Norweska Rada ds. Ryb i Owoców Morza. Młodzi ludzie z 6 szkól kulinarnych z Polski przygotowywali danie główne i przystawkę, w których łosoś Norweski przewodził na talerzu, w towarzystwie polskich klusek, bryndzy, rzodkiewki, białej rzepy, twarogu, ziemniaków i boczku. Oczywiście nie wszystko na jednym talerzu :-) Uczestnicy konkursu mieli do wyboru od 2 do 5 składników.


W jury zasiadali: Pani Hanna Szymanderska, autorka ponad 30 kulinarnych książek tłumaczonych na wiele języków (niebywale pogodna i uśmiechnięta Pani, którą przedstawiłem jako polską Julie Child), Chef Adam Chrząstowski - właściciel Ancory w Krakowie, Chef Andrzej Polan z hotelu Novotel z Warszawy.


Ich Królewskie Mości, a przede wszystkim Królowa Sonia, były zainteresowane aspektem edukacyjnym programu. Wielu z uczestników programu wcześniej nie widziało całego łososia na własne oczy - ot rzeczywistość i codzienność szkół kucharskich w Polsce...


Całe spotkanie przebiegło w niesamowicie życzliwej atmosferze. Królewska Para zrobiła na mnie ogromne wrażenie swoją skromnością i życzliwością. Jak ogląda się Windsorów, to nabiera się przekonania, że wszystkie dwory królewskie są zadęte i niedostępne. Rodzina Królewska z Norwegii łamie to przekonanie. Jeszcze kilka tygodni temu przez myśl mi nie przeszło że będę witał Króla i Królową. Takie wydarzenia pokazują, że warto marzyć, spotykać się z ludŸmi, mieć pasję i być po prostu porządnym człowiekiem. Ile dobra zasiejesz - tyle dobra do Ciebie wróci: czasami w osobach zadowolonych gości, czasami w dobrym utargu, a czasami w uścisku dłoni PRAWDZIWEGO KRÓLA I KRÓLOWEJ.


Szanowni Państwo, może czas na naszych polityków, żeby wyszli z cienia i nie krępowali się promować naszą zdrową żywność w tym np. karpia.


Jest też druga opcja, oddajmy berło RP Haraldowi V, wtedy możemy być pewni dobrej promocji i opieki dla branży ze strony państwa.


Tak w Norwegii, jak i na całym świecie, za wspaniałymi inicjatywami promocyjnymi królów, prezydentów, premierów, ministrów… zawsze ktoś stoi. Kto i jaki mechanizm uruchamia te inicjatywy? OdpowiedźŸ na to pytanie to klucz do ważnej części promocyjnego sukcesu.

 

Źródło: Pan Karp

WSTECZ

 

 

CENY PALIW

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco informowany o programach dotacyjnych, konkursach i istotnych wydarzeniach?
Zostaw nam swój e-mail:
FaceBook KulturaWsi.pl