Wywiady


Hodowli trzeba się nauczyć

23/01/2013

Z Aleksandrą i Pawłem Nieśmiałkami oraz ich synem Kubą z Karlina w gminie Moszczenica, zdobywcami pierwszego miejsca w VII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Producent i Hodowca Trzody Chlewnej 2010 Roku w kategorii „Producent”, rozmawia Grażyna Bożyk

Hodowli trzeba się nauczyć

– O tym, że zajmujecie się państwo produkcją prosiąt, że stado podstawowe macior liczy 118 sztuk, od których w ciągu roku sprzedajecie 2900 prosiąt o wadze 18-20 kg, że zwierzęta przebywają w nowoczesnej chlewni, w której zamontowano, na przykład, ogrzewanie podłogowe dla prosiąt, że panują w niej doskonałe warunki utrzymania, że dbacie państwo o profilaktykę, że stado jest pod czujnym okiem i opieką weterynaryjną, co sprawia, że prosięta z państwa gospodarstwa uznawane są za wolne od chorób ci mieszkańcy naszego województwa, którzy śledzą aktualności na stronie www Łódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego z siedzibą w Bratoszewicach, już wiedzą. Proszę powiedzieć, jak się wypracowuje taki sukces?
Aleksandra Nieśmiałek – Gospodarstwo przejęliśmy od rodziców w 2005 roku. Było to tradycyjne polskie nieduże gospodarstwo – parę kurek, parę świnek, parę krówek… W roku 2008 podjęliśmy decyzję – stawiamy na trzodę chlewną.

Czy trudno było podjąć taką życiową decyzję?
Paweł Nieśmiałek – Przede wszystkim przeraziła nas pożyczka. Koszt budowy i wyposażenia chlewni jest bardzo duży. Szczególnie wyposażenie jest drogie. Skorzystaliśmy z programu „młody rolnik”, ale i tak trzeba było mieć dwadzieścia procent wkładu własnego. Tych pieniędzy też nie mieliśmy… Na szczęście, nie mieliśmy żadnego sprzeciwu sąsiadów i… jakoś poszło…

Czyli warto ryzykować?
A.N. – Warto. Udało się. Cały czas jeszcze spłacamy kredyty, ale już możemy myśleć o kolejnych przedsięwzięciach. Na razie nie zmieniamy jeszcze maszyn. Ciężko jest…

P.N. – tym bardziej, że pracujemy tylko we dwoje, a do „obsłużenia” jest sto dwadzieścia macior i dwa knury. Ale na samym początku było znacznie gorzej. Siedzieliśmy w chlewni całymi tygodniami… Czasami sił brakowało. Na szczęście, pomogli nam specjaliści z firmy paszowej i z firmy, z której bierzemy nasienie, a także nasz stały zaprzyjaźniony lekarz weterynarii. Teraz mamy stado podzielone na grupy. Powstał pewien schemat i ściśle określone cykle. Teraz już wiemy, kiedy będzie proszenie w określonej grupie, kiedy trzeba odsadzić prosięta. Tu wszystko musi być precyzyjnie wykonane, cała produkcja musi „chodzić jak w zegarku”. Hodowli po prostu trzeba się nauczyć, a potem czynności powtarzać pilnując terminów. Jest jeszcze jedna korzyść z uregulowania cyklu porodów – prosięta są równej wielkości.

Czy myślicie Państwo o komputeryzacji w hodowli?
A.N. – Mieliśmy już zainstalowany program komputerowy, który okazał się niedoskonały. Specjaliści nad nim jeszcze pracują, a my działamy na takim programie papierowym; wszystko mamy odnotowane, maciory mają kolczyki i dzięki temu są identyfikowalne. Na razie wypracowany przez nas system się sprawdza.

A prosięta też mają zakładane kolczyki?
Kubuś Nieśmiałek – Nie, prosiaki są tak… malowane na zielono…

Lubisz pomagać rodzicom opiekować się prosiętami?
– Tak. Lubię się z nimi bawić.

A co dziś dzieje się w państwa gospodarstwie?
A.N. – W ubiegłym roku rozpoczęliśmy remont starego budynku. Wykopane zostały kanały, ściany wytynkowane, kafelki położone – mamy już doświadczenie, że mając wszystko wyłożone płytkami dużo łatwiej jest zachować standardy czystości i higieny – paszociąg zainstalowany, wentylacja nowa zrobiona. Wszystko jest nowe i gotowe do produkcji, jeszcze tylko podłączyć wodę…

P.N. – Myślimy, że już w maju rozpoczniemy zasiedlanie nowej tuczarni. Planujemy to robić etapami ze względu na niestabilność cen na polskim rynku. Jak trafimy na czas cen niższych – nie zarobimy. Dlatego musimy prowadzić tucz etapami, wtedy raz zarobimy więcej, raz mniej, ale jest większa szansa na przetrzymanie cenowego kryzysu i zachowanie ciągłości hodowli.

A państwa marzenia…
A.N. – Marzy nam się nowy dom, ale na razie musimy inwestować w produkcję. Jak się wszystko uda, będzie i dom.

Dziękuję za rozmowę.
Grażyna Bożyk
Źródło: Rada

WSTECZ

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco informowany o programach dotacyjnych, konkursach i istotnych wydarzeniach?
Zostaw nam swój e-mail:

 

 

CENY PALIW

 

FaceBook KulturaWsi.pl